info

Dieta kopenhaska - Forum dyskusyjne

Zapraszamy do dyskusji na forum. Nie musisz się rejestrować, podawać żadnych danych itp. Po prostu klikasz i piszesz - szybko i wygodnie :)

Strona główna
5 dzień
Olka: 5 dzień
27.06.2012 9:57
Dziś 5 dzień, dietę zaczęłam w sobotę, bo nie szłam do pracy. Strat 74,7 kg wzrost 178 cm. Dziś rano po czterech dniach 71,9 czyli minus 2,8. Jestem zadowolona, jeszcze drugie tyle i będzie ok, wiem że kolejne dni już waga spada mniej. Kiedyś schudłam na niej 4 kg - przy rygorystycznej diecie, ale startowałam z mniejszej wagi. Cieszę się z każdego grama i takie należy mieć podejście, najważniejsze żeby odciąć się od słodyczy. Jedni chudną 4 inni 5 a ci szczęściarze 10 kg. Mam niestety małe grzeszki , ale co tam.
I i II dzień - głód mi doskwierał strasznie. Jadłam piersi z kurczaka a nie mięso wołowe, zrobię je w kolejnym tygodniu diety. Nadmieniam że gotuję dla rodziny - syn ma nogę w gipsie więc i jemu ciągle coś trzeba zanieść. Przeżyłam nawet schab z sosem pieczarkowym, który zrobiłam na obiad.
I dzień - domowe sprzątanie i spacer 1,5 godz.
II dzień - 30 km na rowerze, ale myślałam że do domu nie dojadę, byłam taka słaba. Dodatkowo zjadłam, a właściwie skubałam jak myszka żeby na dłużej starczyło, maleńkiego biszkopcika (10 kcal) - te z delicpola o średnicy 3 cm) i małą nektarynkę. Zamiast cukru łyżeczka miodu.
III dzień (poniedziałek)- byłam taka słaba że nie miałam siły wstać w pracy z krzesła - dokładnie byłam kompletnie wypruta. Musiałam żuć dwie gumy bo było mi niedobrze ciągle. Nie mogłam doczekać się obiadu. Dopiero ten obiadek mnie wzmocnił. Wieczorem w domu tyko leżenie. Chyba przeforsowałam się na rowerze. A i nadprogramowo zjadłam to co dzień wcześniej.
IV dzień - lepiej, samopoczucie lepsze, głód przemija. Rowerek stacjonarny pół godziny. Niestety 1 biszkopcik. Tak mi pachniały bułeczki, które przygotowywałam dla dzieci.
V dzień - musiałam wypić kawkę lekką z 1 łyżeczki. Na obiad nie mam ryby - zjem serek, bo u mnie w pracy tak głupio pachnieć rybą - zresztą nie przepadam za nimi - tylko smażone lub po grecku.
Mam odstępstwa i zmiany, ale najważniejsze dla mnie to przyzwyczaić się do 3 posiłków, małych porcji, zrezygnować ze słodyczy - batoników i czekolady. Fasty i mięso mogą nie istnieć.
I jestem z siebie dumna bo w piątek zrobiłam przepyszny sernik na zimno, którego nie tknęłam!
Pozdrawiam wszystkich na diecie i zaczynających ją, życzę wytrwałości i uśmiechu.

odpowiedź: 5 dzień autor: Nati
29.06.2012 12:18
#1
No ja mam dzisiaj dzień 5 i tak jak wczoraj cierpiałam strasznie, tak dzisiaj jakby lepiej. Niestety rano odpusciłam marchewke i wypiłam kawe (wstaje o 5.10 ). Mam zamiar te marchewkę spożyc z rybą, może nie zaszkodzi. Z grzeszków to używam pieprzu, czosnku, szczypiorku, pietruszki (wszystko suszone), no i żuje gume do żucia- ze względu na to, że palę. Codziennie mówię sobie, że chyba nie wytrzymam, ale może sie uda- no i jak na razie 4 kilo mniej, ale ja mam do zrzucenia z 25 ;)
odpowiedź: 5 dzień autor: Olka
30.06.2012 19:10
#2
Życzę Ci powodzenia, mi zostało jeszcze 8, ale z 6 cieszyłabym się. Niestety już po diecie. Tyle męczarni i guzik, a taka byłam zmotywowana. W piątek po południu zjechali mi się w ostatniej chwili goście z noclegiem i dziś obiad. Głupio było z nimi siedzieć i nic nie zjeść z tego co zrobiłam, ale jem skromnie. Jutro rano wyjeżdżają, więc jutro zacznę od nowa. Akurat od 1 lipca, 14 idę na wesele. Widzę że wytrwam już bez niczego dodatkowego, nawet już mi łatwiej wytrzymać bez śniadania, tylko o kawie.
Życzę Ci powodzenia, dasz radę!!! Musisz !!! Dla siebie, a później będzie Ci łatwiej jeść mniej.
odpowiedź: 5 dzień autor: Marta
14.02.2014 12:29
#3
Przecież nie wolno gumy do żucia, przecież nie wolno zamienic śniadania z lunchem czy zjeść naraz i sniadanie i lunch!! No i nie wolno od jutra zacząć tej siety od nowa! Jak sie przerwało przed szostym dniem to najwczesniej powrot do diety za 3 miesiące! Ja juz drugiego dnia diety miałam dzonka bo kupiłam ciasto i ciastka i było pełno przysmakow na uroczystym śniadaniu i nie zjadłam z tego nic, bo po pierwsze to nie było w porze sniadaniowej diety a po drugie chyba nie było tam niczego co moglabym zabrać na lunch. Pozwolilam sobie tylko na slabą herbatę coby głupio nie było. Częstowaczom śmiało powiedzialam że mam dietę i nikt nie próbował mnie zachęcac do jej lamania ani nikt nie pytał ani komentował. W domu rodzinie robię osobno, ale to niedużo bo dzieci jedzą w szkole a dla jednego męża nie będę kuchcić, niech zje na mieście. Razem jemy jeśli pora ich karmienia zbiega sie z porą karmienia mnie. Wtedy dramat, dzieci wyżerają mi moje porcje i mowia że pycha... Dzis waga stała w miejscu, moze dlatego że kolacja czwartodniowa była dla mnie bolesna w trawieniu?
Wołowiny też jeszcze nie jadłam i nie wiem kiedy zjem, ale rybę na dzis kupiłam i zaraz jadę ją ugotować we wczorajszym rosole od kurczaka...
Dodaj odpowiedź
Imię *
Email *
Treść
*
Wpisz kod
*
* - pola wymagane